Dobranie filmu do randkowych potrzeb jest dość trudne. Polska kinematografia raczej dostarcza nam materiału na długie picie wódki, niż romantyczne zbliżenia. Seks w filmach jest przedstawiany częściej jako forma agresji, a nie miłości, a to raczej odbiera ochotę na radosną kopulację. Główny bohater filmu „Love” - Murphy, młody reżyser, również dostrzega ten brak, choć jest Amerykaninem w Paryżu. Możemy więc wnioskować, że ten problem ma charakter bardziej globalny. Chłopak chce tworzyć sentymentalne filmy pornograficzne, w których będzie miejsce zarówno na miłość, jak i ciekawe i dobre rżnięcie. Czy Gasparowi No é również przyświecała podobna idea? Myślę, że i tak, i nie. Tak. Bo oczywiście film jest w jakimś sensie o miłości. Nie. Bo chodzi też o coś więcej. Ale po kolei. O miłości mówi się, przeżywa ją, uprawia, traci, udaje i żałuje. Jest w niej również sporo seksu. I to w 3D! Szczerze powiedziawszy wydaje mi się, że tak naprawdę technologia 3D została dobrze wykorzysta...