Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą fantazja

Wielokrotne orgazmy

Moja kochanka traktowała pierwszy orgazm jedynie jako preludium. Nie wiem, jak na co dzień dogadywała się z mężczyznami, ale musiała stawiać im wysokie wymagania. Bo naszej wcześniejszej zabawie, leżałam na łóżku spełniona i zmęczona. Rozwiązała moje dłonie, muskając niby przypadkiem policzki piersiami. Chciałam je złapać zębami, ale usta nadal miałam związane. W zamian chwyciłam ją uwolnionymi rękami. Poddała się pieszczocie. Uwielbiała, gdy delikatnie muskałam opuszkami palców brodawki jej piersi. Jej sutki same wędrowały w moje ręce, a ciało leniwie wyginało się od dotyku. Znów usłyszałam spust migawki. Zsunęłam z oczu opaskę. Oczy Hope błyszczały. Flesh aparatu oślepił mnie. Zamknęłam oczy. Pod powiekami nadal miałam powidok ciała Hope. Wiedziałam już wtedy, że ten kształt zapamiętam na zawsze. Odwiązała mi ust i pocałowała delikatnie. Nie byłam w stanie uwierzyć, że jeszcze chwilę temu ta sama kobieta, mocnymi pchnięciami sztucznego penisa doprowadziła mnie do rozkos...

Nieznajomy obserwator i kobiece zabawy

Karin Székessy To miał być jeden z tych leniwych dni. Wiedziałam, że w końcu muszę wrócić do domu. Nie chciałam się nad tym zbyt długo zastanawiać, ale melancholia wkradała się we wszystko, co robiłam. Te dni spędzone z Hope sprawiły, że nie mogłam uwierzyć, że moje poprzednie wcielenie nadal istnieje i na mnie czeka. Z drugiej strony byłam pewna, że w momencie, w którym samolot wyląduje w Warszawie, opustoszała plaża w Nikaragui nie będzie więcej, niż zatartym wspomnieniem. Taka byłam. Życie zawsze było dla mnie tu i teraz. Rzeczywistość wchłaniała mnie nawet, gdy tego nie chciałam. Chciałam, żeby ten dzień był dokładnie tak samo nudny i perfekcyjny, jak wszystkie inne. A wtedy Hope zepsuła wszystko, mówiąc, że przyjeżdża jej kolega ze studiów. Nie mogę powiedzieć, że mnie zraniła, ale byłam mocno wkurwiona. Wyszłam na spacer z pełną butelką wina, a gdy wróciłam z pustą, on już tam był. Och! Jak wspaniale! Siedzieli na werandzie i pili piwo, głośno się śmiejąc. Jak to Amery...