Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Hope

Słodka uległość

Karin Székessy Hope podziękowała mi długim pocałunkiem, którego słodycz warta była wszystkiego, a zaraz potem zawiązała mi oczy. Tak. Hope doszła i zdobyła przewagę. Mała dziewczynka ustąpiła miejsce dominatorowi. Przywiązała mi ręce do nogi stołu i kazała się rozłożyć na blacie. Słyszałam tylko spust migawki aparatu fotograficznego. Tak. Kolega Hope ze studiów nadal z nami był. Nie czułam nic oprócz liny krępującej moje nadgarstki. Czekałam. Czułam zapach piwa, drewna, z którego zrobiony był stół, i ten specyficzny słodki zapach domu Hope, w którym zapach jedzenia z otwartej kuchni, mieszał się z zapachem kwiatów i morza. I nagle to poczułam – piórko! Choć w pierwszej chwili myślałam, że ktoś wylewa na mnie wrzątek. Wystarczy przez chwilę nic nie widzieć, żeby zmysły człowieka wyostrzyły się kilkukrotnie. Pocałunek, jej język. Jej język w moich ustach, a chwilę później na stopie. Całuje moje stopy delikatnie, a potem coraz bardziej namiętnie, a po chwili znowu piórko muska ...

Nieznajomy obserwator i kobiece zabawy

Karin Székessy To miał być jeden z tych leniwych dni. Wiedziałam, że w końcu muszę wrócić do domu. Nie chciałam się nad tym zbyt długo zastanawiać, ale melancholia wkradała się we wszystko, co robiłam. Te dni spędzone z Hope sprawiły, że nie mogłam uwierzyć, że moje poprzednie wcielenie nadal istnieje i na mnie czeka. Z drugiej strony byłam pewna, że w momencie, w którym samolot wyląduje w Warszawie, opustoszała plaża w Nikaragui nie będzie więcej, niż zatartym wspomnieniem. Taka byłam. Życie zawsze było dla mnie tu i teraz. Rzeczywistość wchłaniała mnie nawet, gdy tego nie chciałam. Chciałam, żeby ten dzień był dokładnie tak samo nudny i perfekcyjny, jak wszystkie inne. A wtedy Hope zepsuła wszystko, mówiąc, że przyjeżdża jej kolega ze studiów. Nie mogę powiedzieć, że mnie zraniła, ale byłam mocno wkurwiona. Wyszłam na spacer z pełną butelką wina, a gdy wróciłam z pustą, on już tam był. Och! Jak wspaniale! Siedzieli na werandzie i pili piwo, głośno się śmiejąc. Jak to Amery...

Nadzieja i smak raju

Hope. Świetne imię – Nadzieja. Hope jest Amerykanką i naprawdę to cud, że się spotkałyśmy. Czasem życie zaskakuje nas, podsuwając pod nos ludzi i wydarzenia, których potrzebujemy, choć sami o tym nie wiemy. Eric Huybrechts